Markery nowotworowe – czy warto je oznaczać?

Autor: Aneta Idzik

Marekry nowotworowe nie mogą zastąpić standardowych procedur diagnostycznych.

Markery nowotworowe ostatnio stały się popularne nie tylko wśród lekarzy, ale także samych pacjentów. W prywatnych laboratoriach diagnostycznych często możemy przeczytać, jakie markery nowotworowe można oznaczyć i za jaką cenę. Wielu pacjentów uważa, że oznaczając marker raka jelita grubego uniknie nieprzyjemnego i bolesnego badania – kolonoskopii, wystarczy tylko oddać krew i następnego dnia wszystko będzie jasne. To samo dotyczy, wydawać by się mogło, również innych markerów nowotworowych – w świadomości społeczeństwa oznaczanie markerów pozwoli uniknąć kosztownych i trudno dostępnych badań obrazowych, takich jak USG, tomografia komputerowa, pozwoli uniknąć kolejek do lekarza po skierowanie na te badania, a także zaoszczędzi czasu i niepotrzebnego stresu.

W tym miejscu jednak należy z całą stanowczością przemówić do opinii społecznej, że markery nowotworowe nie służą do samodzielnej diagnostyki zmian nowotworowych złośliwych, jak również nie potwierdzą lub nie wykluczą raka. Są za to bardzo przydatne jako badanie uzupełniające inne rutynowo stosowane badania diagnostyczne (ale ich nie zastępują), a także do monitorowania skuteczności terapii, gdy nowotwór już wcześniej został potwierdzony za pomocą innych badań.

Markery nowotworowe są wydzielane w małych ilościach przez zdrowe tkanki organizmu – jajniki, trzustkę, jelito, łożysko, wątrobę. W stanach niefizjologicznych ich stężenie wzrasta. Jako stan niefizjologiczny należy rozumieć nie tylko chorobę nowotworową, ale każdy stres, który zadziałał na organizm. Do takich stanów niefizjologicznych zalicza się stany zapalne, zmiany zwyrodnieniowe, urazy mechaniczne i chemiczne tkanek, a nawet ciążę.

Jako przykład może posłużyć marker raka prostaty PSA, którego stężenie wzrasta nie tylko w raku prostaty, ale także w zapaleniu prostaty czy mechanicznym uciskaniu tego narządu – po badaniu per rectum czy jeździe na rowerze.

Zatem należy stwierdzić, że wzrost markerów nowotworowych ani nie potwierdza raka, ani go nie wyklucza. Wysokie stężenie markera nowotworowego powinno skłaniać lekarza do zlecenia bardziej dokładnych i szczegółowych badań, natomiast niskie (prawidłowe) stężenie markera nowotworowego nie wyklucza raka. Zatem pacjent i tak nie uniknie specjalistycznych badań diagnostycznych, gdy poziom markera w jego krwi będzie bardzo wysoki. Marker może zatem służyć jako średnio czuły wskaźnik, że w naszym organizmie dzieje się coś złego, tak samo jak podwyższone OB czy CRP. Większość markerów jest również nieswoista dla konkretnego narządu i może wzrastać w chorobach różnych narządów, a nawet różnych układów narządów.

Natomiast markery nowotworowe są bardzo przydatne w monitorowaniu skuteczności leczenia wznowy nowotworu. Na przykład, jeżeli pacjent ma rozpoznanego raka z towarzyszącym wysokim poziomem markera nowotworowego, to spadek wartości markera jest wykładnikiem skuteczności terapii przeciwnowotworowej. Ponowny wzrost poziomu markera może świadczyć o wznowie raka, przy czym ważne jest nie pojedyncze oznaczenie, a dynamika narastania zmian stężenia markera w czasie. Warto również wspomnieć, że wzrost poziomu markera wyprzedza w czasie wykrywalność nowotworu metodami obrazowymi o kilka lub kilkanaście miesięcy.


Neti Aneti (You Tube):

http://www.youtube.com/channel/UCnAX2kPJ32Kyvr-BfTnDjkQ

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.