ZUS do lekarza bez kolejki, a pacjenci czekają

Brak specjalistów, zapisy z półrocznym wyprzedzeniem, kolejki. To zaledwie garstka problemów, z którymi muszą zmagać się pacjenci. No chyba, że są urzędnikami ZUS, który swoim pracownikom wykupił opiekę medyczną za niemal 100 tys. zł

Krakowski ZUS dba o swoich pracowników. Za badania profilaktyczne w przychodni na Salwatorze zapłacił ponad 98 tys. zł. Długich kolejek na korytarzach raczej tu nie uświadczysz. Dla pacjentów korzystających z prywatnej opieki przygotowano nawet osobne okienko rejestracji. O takich wygodach zwykli krakowianie mogą sobie tylko pomarzyć. W większości przychodni na bezpłatne badanie w ramach NFZ trzeba po prostu poczekać i odstać swoje w kolejkach. W wielu lecznicach nadal obowiązuje zasada "kto pierwszy ten lepszy". Nawet jeśli lekarz przyjmuje po południu, zapisy zaczynają się rano. Jeśli chcemy zapisać się do doktora musimy przyjść najlepiej już o 7. Przed godz. 9 wolnych miejsc może już nie być.

Cóż, pracownicy ZUS w przychodni na Salwatorze z taką sytuacją na pewno się nie spotkają. Miejmy nadzieję, że zwykli pacjenci

też doczekają się leczenia w tak wygodnych warunkach.

 

– Czekam od rana. Lekarz 

przyjmuje od godz. 14, ale do przychodni musiałem przyjść rano i zapisać się na wizytę. Przed godz. 9 ciężko trafić wolne miejsce – mówi Robert Dyrda (47 l.).

[es]

 

Źródło: Fakt.pl